Wizja reżyserska

WIZJA REŻYSERSKA

Inscenizowana scena zbrodni
Ta historia jest dla mnie niezwykle osobista. Po studiach na ASP, podobnie jak moja bohaterka, pracowałem komercyjnie i podobnie jak ona chcę wrócić do projektów autorskich. Kilka lat temu zacząłem fotografować wymyślone miejsca zbrodni. Wszystko było fikcyjne, a mimo to za każdym razem czułem coś niepokojąco prawdziwego. Napisałem wtedy pomysł na krótki metraż oparty na tej serii, a zaraz potem drugi – o młodej Ukraince w Warszawie, która planuje zemstę na mordercy swojej rodziny. Te dwie historie zaczęły ze sobą rozmawiać: pierwsza o estetyzacji przemocy, druga o przemocy prawdziwej. Zadałem sobie wtedy pytanie, dlaczego piękny obraz ludzkiego cierpienia tak nas pociąga. Tak powstały „Wszystkie nasze duchy”.
Pejzaż świata filmu
Po tamtych pomysłach film zachował dwa silniki i nie zamierzam ich ze sobą godzić. Pierwsza połowa to kameralny road movie o spojrzeniu: Ewa układa ciało żywej dziewczyny w pozach martwych kobiet i nazywa to żałobą. Kadr jest komponowany, światło ustawione, przemoc zawsze cudza i zawsze już miniona. W połowie filmu ta konwencja pęka. Świat, który dotąd był tłem – wojna za wschodnią granicą, dywersja na polskich torach, mężczyzna tłumaczący Ukraince, że ta wojna to nieporozumienie – wchodzi do kadru. Interesuje mnie dokładnie ten moment, w którym film zmienia gatunek przed widzem. Robi to Oliver Laxe w Siracie, robił to Lynch: umowa zawarta w pierwszym akcie zostaje zerwana, a bohaterki muszą domknąć swoje łuki w innym filmie niż ten, w którym się zaczęły.
Inscenizowana scena zbrodni
Wojna nie jest tu dekoracją – realnie wpływa na relacje i działania bohaterów. Andriej nie jest antagonistą z gatunku. To samotny, pijany chłopak, który chce się ożenić i wierzy w propagandowy przekaz. Ginie od jednego pchnięcia, przez przypadek. Przemoc, przed którą obie bohaterki uciekały, nie dopada ich jako kulminacja, tylko jako wypadek przy pracy.

W filmie nie daję Ewie i Nataszy rozgrzeszenia. Sabotaż na kolei i tak się wydarza, sprawcy pozostają na wolności, a ich prywatny akt sprawiedliwości nie zmienia niczego poza nimi samymi. Ewa dostaje wystawę. Natasza wraca na swoją wojnę. Na ścianie berlińskiej galerii wisi zdjęcie zbrodni, w której Ewa brała udział, i nikt poza nią o tym nie wie. Kurator mówi jej wtedy, że sztuka rzadko daje katharsis, którego szukamy. To jest zdanie, z którym chcę wypuścić widza z kina – zamiast ulgi.
Obraz referencyjny Obraz referencyjny Obraz referencyjny
Świat filmu Dalej ŚWIAT FILMU