W filmie nie daję Ewie i Nataszy rozgrzeszenia. Sabotaż na kolei i tak się wydarza, sprawcy pozostają na wolności, a ich prywatny akt sprawiedliwości nie zmienia niczego poza nimi samymi. Ewa dostaje wystawę, ale koszty, które poniosła są olbrzymie. Natasza z obawy przed karą ucieka na Ukrainę. Na ścianie berlińskiej galerii wisi zdjęcie zbrodni, w której Ewa brała udział, i nikt poza nią o tym nie wie. Kurator mówi jej wtedy, że sztuka rzadko daje katharsis, którego szukamy. To jest zdanie, z którym chcę wypuścić widza z kina - zamiast ulgi.