ŚWIAT FILMU
Film żyje w napięciu między dwoma krajobrazami, które z pozoru nie mają ze sobą nic wspólnego, a w rzeczywistości karmią się nawzajem.
Świat pięknych kłamstw
Warszawa, Mediolan / Paryż i Berlin. Pałacowe wnętrza, w których modelki pozują przy suto zastawionych stołach. Studia fotograficzne o sterylnej bieli. Galerie sztuki współczesnej. Wszystko jest tu doskonałe: światło, makijaż, kadr. Ewa jest u siebie, a jednocześnie coraz bardziej czuje się gościem we własnym życiu, bo pod tą powierzchnią nie ma nic – i dokładnie to zarzuca jej Hans.
PROWINCJONALNA POLSKA
Jest jednak jeszcze trzeci świat
ŚWIAT DUCHÓW
Maria nie ma osobnej estetyki i to jest decyzja. Leży w łóżku obok siostry ze słuchawką w uchu. Siedzi na krześle i czyta na głos. Stoi w ogrodzie. To samo światło, ten sam obiektyw, żadnych zniekształceń. Ale swoje duchy ma też Natasza – rodziców, Mariupol, mobilne krematoria – i nie widzi ich nikt poza nią. Ten świat nie ma własnych lokacji, tylko przenika dwa pozostałe.
Świat, który wchodzi bez zaproszenia
Wojna nie ma w tym filmie własnej lokacji. Wchodzi w istniejące kadry i przestawia w nich znaczenia. Odwołany pociąg z Berlina ze względu na dywersję na kolei. Wiadomości w radiu dotyczące trawiących Europę pożarów. Rosyjski przy sąsiednim stoliku. Tatuaż z Mariupola na ramieniu. Minibusy z napisem Kijów po drugiej stronie przejścia granicznego. Nawet stary czołg na przydrożnym parkingu, przy którym bohaterki palą papierosy, przestaje w pewnym momencie być pomnikiem. To jest świat, którego Ewa nie umie sfotografować, bo nie daje się ustawić w kadrze.